Wspomnienia Lilka w Holandii

Lilka w Holandii

W końcu się ciotka wzięła w garść i ogranie wam trochę wspomnień. Dzisiaj o tym jak Lilka w Holandii rządziła i gości przyjmowała.

Jak wiecie, w tym roku przy wigilijnym stole w Polsce zabrakłoby Nadzi, Krzysia, wuja i cioci, więc rodzice postanowili…że wigilia przyjedzie do NICH. Radość przeogromna zarówno u wujostwa jak i u Nas. To przecież moje pierwsze wakacje! No i nie ukrywam, rodziców też…od wielu, wielu miesięcy…  W sumie ze mną, to nigdy nie są wakacje, bo praca 24/7 ale jak pojedziemy do cioci to  rodzice mogą wyspać się, bo ciocia weźmie mnie jak zaczynam płakać.

Przygotowanie do wyjazdu, to była cała logistyka. Bo nie można zapomnieć o niczym! Leki, środki pomocnicze, pozwolenie od neurologa, ubezpieczenie…no i tak się mama szykowała, że zapomnieli wyrobić mi dowód tożsamości. Na szczęście pani neurolog za wczasu przypomniała i kilka dni przed planowanym wyjazdem, mogliśmy  odbierać mój paszport. Nie obeszło się bez gimnastyki przy zdjęciach i zdenerwowania w urzędzie. No co? Ludzie niepełnosprawni zawsze mają pod górkę. Na szczęście mój wózek pcha mama i tata, a w nich mam duże oparcie. Kochani pracownicy urzędów! Dobrze czytajcie rozporządzenia – szczególnie jeżeli chodzi o zdjęcia do oficjalnych dowodów tożsamości RP w przypadku osób niepełnosprawnych!!!

Dobra, wyjechalim. Przejechalim Niemcy i przyjechalim do Holandii. Ciocia jak mnie zobaczyła to zapomniała się z mamą z radości przywitać, ale one codziennie ze sobą rozmawiają, to tak jakby się jeszcze kilka godzin  temu widziały. Jak przyjechałam to miałam już wszystko. Ciocia Basia pożyczyła wózek, ciocia Magda pożyczyła łóżeczko, ciocia Martha pożyczyła super materac. Jakaś holenderska ciocia podarowała mi leżaczek, który potem przywiozę do domku. Ogólnie każdy się na mnie zrzucił 🙂

Niespodzianka od Fundacji

Wcześniej, to już wiecie w Tilburgu odbywał się dla mnie turniej piłki nożnej – Heroes of life- Fundacji Białe Orły. Wiedziałam, że poznam prezesa Fundacji, ale takiego wejścia się nie spodziewałam!

No tak! Przyszedł do mnie mnie sam GWIAZDOR, albo Mikołaj albo Dziadek Mróz…No na Dziadka Mroza on mi nie wyglądał, więc ogólnie zostaje chyba przy naszym poznańskim Gwiazdorze 🙂 Jak na Gwiazdora przystało, przyniósł podarki! Łooo joooo taaaaaaaaaka stonoga hihihi

Tego samego dnia przyszły ciocie i wujkowie i jejku! Jejku! Co się działo! A ja w środku uwagi! No i przez ten ŚRODEK uwagi, wstałam rodzicom w ŚRODKU nocy i zaczęłam krzyczeć…. I tak krzyczałam, aż przyszła ciocia i mnie wzięła na dół, do salonu. Gadała do mnie, nawet nie wiem co, bo spała chyba też na stojąco, ale ostatecznie udało jej się i mnie uspokoiła. Ona mówi, że ja jak bomba, więc obchodziła się ze mną jak saper i tak mnie wkręciła, że zasnęłam z nią na kanapie w salonie. Rano byłam znowu jak Młody Bóg, rodzice też…no tylko ciocia taka połamana wstała. Ciocia jest mięciutka i puszysta i jest się do czego przytulić 🙂

W kolejnych dniach, ja chodziłam na wizyty i nawet zaszłam do cioci Basi, przyszedł Baron, taki wielki pies i mi pupę powąchał! Hahaha niemądry pies?! Co ty pupę wąchasz?!  Nic tam nie wywąchał, ale jego sierść fajnie mnie połaskotała po pleckach. Też chcę psa!

Pewnego wieczoru, przyjechała do mnie Pani Ola z Fundacji Białe Orły z panią fotograf i nam popstykali zdjęcia. Przywieźli mi też piękny prezent, od Przytulaśki. Zabawa na 102!

W międzyczasie  mamuś moja rozpadła się na części hihihi. Znaczy nie mamuś a jej spodnie 🙂 Śmiałam się serdecznie słysząc jak guziczki przy spodniach odpadają! Oj Mamo! Mamo! Nie nacieszyłaś się długo nowymi spodniami!

Nadzia lubi się ze mną bawić i jako starsza siostra cioteczna, robi mnie też popularną. Z nas to takie wielkie gwiazdy, więc nagrałymy dla fanów, o taką pioseneczkę. Zresztą Nadzia co chwilę ze mną coś nagrywała! Nadzia jak ma ochotę się pobawić to cały sprzęt do zabawy przyciągnie do mnie, albo mnie sadzają w leżaczku koło niej. Nie jestem chyba, żadnym towarzyszem do zabawy, bo nie umiem ani rączki wyciągnąć po coś, ani się skupić i chyba tych pięknych zabawek nie widzę. Nie mniej jednak Nadzia udaje, że jestem taka jak ona i nawet za mnie mówi. Daje mi do ręki jakieś paczki z płatkami, żeby szeleściło, to mnie uczesze, to mi coś założy fajnego. Lubię się nią bawić. Mam wrażenie, że się o mnie boi. Znaczy nie mnie, tylko ona wie, że ja wcześniej miałam bardzo dużo ataków i jak wykonam jakiś dziwny ruch to zaraz biegnie i woła mamę, albo ciocię. Ona się boi, że coś ze mną się dzieje. Ale też jak ,,coś zrobię” to się bardzo cieszy, że Lilka to, albo to zrobiła! Mówi ,,zobaczcie co Lilka umie!” Jest ze mnie dumna!

Działo się, działo dużo! Wszystkich pozdrawiam, którzy mnie odwiedzili i tych wszystkich, których i ja odwiedziłam! Trochę udało mi się pojeździć na spacer! Pogoda nie za piękna, ale dało się wystrzymać.

O tak! Tak rządziła Lilka w Holandii! Widać po mojej minie zadowolenie 🙂

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.